wszystko mieszać. Jestem winna śmierci tamtego człowieka!

- Nie mogłam dłużej tam pracować. Patrzyłam na broń w kaburze i wiedziałam, że należy do dawnej Klary. Tej, która pojawiła się w twoim domu, ale nie tej, która z niego wyszła.
— To prawda — przyznał Bobby. Poklepał lojalnie zie-
- Moje poglądy na temat małżeństwa wyraźnie panią oburzają.
- Mówił, że ma jakieś dokumenty do przejrzenia.
- No, dobrze. Ulituję się nad tobą. Zadawał mi wiele pytań na twój temat. Czy zawsze
pospiesznie. - Z piórami czy bez. Nie musisz się bać.
- Widzisz? Już zaczynam cię zdobywać.
Alexandra wzięła torebkę i wstała z gradową miną.
- Słucham, mówi Gloria St. Germaine.
- Tak.
ciebie.
- Nic. Wkrótce i tak wyjeżdżam. Do tego czasu będę jej schodzić z drogi, o ile
Serce zabiło mu mocniej, nie wiedział, co powiedzieć. Nie miał też pojęcia, jak go znalazła, ale jedno wiedział na pewno - zamierzał uciec, zgubić się jej. Natychmiast.
- Odpowiedź? - zapytała, marszcząc brwi.

Spakował rzeczy w swoim mieszkaniu, w tym parę pistoletów, i położył się na

- Alexandro. - Zsiadł z konia. Chciał być jak najbliżej niej. - Co u ciebie?
- Słońce jest dla małej zbyt ostre.
— Co się dzieje? — zapytał niespokojnie chłopiec.

Gloria nie wiedziała, czemu to przypisać. Przez ostatni tydzień rodzice właściwie nie rozmawiali ze sobą. Owszem, przez szesnaście lat była świadkiem wielu kłótni między nimi, awantur, po których następowały ciche dni. Zawsze jednak łączyły ich silne więzy i Gloria wierzyła, że, pomimo różnych napięć, nigdy się nie rozstaną.

- Pytałeś jej przyjaciół?
Jego bogaty, utytułowany, przystojny druh uśmiechnął się do Becky
Sięgnął po telefon, wybierając znany mu z pamięci numer.

- Ledwo mam czas na myślenie - odburknął. - Choć przyznam, że mocno mnie

Na moment jej serce przestało bić. Za to mózg pracował na zdwojonych obrotach, podsuwając mnóstwo dramatycznych pytań. Wrobili ją? Posłużyli się nią, żeby wywabić Edwarda? A może Blaque uderzył gdzie indziej, a on przyszedł, żeby jej o tym powiedzieć? W ułamku sekundy oddaliła te domysły, uznając je za niedorzeczne. To, że spotkali się w muzeum, jest czystym zbiegiem okoliczności. I tak ma szczęście, że Edward zjawił się w chwili, gdy najważniejsza sprawa została załatwiona.
Poczuł ucisk w gardle. Właśnie tego się obawiał. Nieludow był zbyt bystry, by przeoczyć
- Usiądź, proszę.